Dzień 42-43 – Powrót do domu

View post on imgur.com

Przejechanych km: 10 621

Spaliśmy cztery godziny, ponieważ szwendaliśmy się jeszcze po Kristiandsand. Była to najmniej wygodna noc na tej wyprawie. O 6.30 otworzyły się kasy i kupiliśmy bilet na nasz prom. Planowaliśmy wypłynąć tańszą, szybszą linią, ale nie było już miejsc. Wjechaliśmy na prom, żegnając Norwegię.

Morze było niesamowicie wzburzone, a statkiem strasznie bujało. Na promie kupiliśmy sobie pamiątki – skandynawskie cukierki, salami z renifera czy ciekawe alkohole 🙂

Dopłynęliśmy do Hirtshals – duńskiego miasteczka. Zatrzymaliśmy się tam w poszukiwaniu niezbędnego cukru do Beercake’a. Polka, którą spotkaliśmy na promie opowiadała, że przejazd przez Danie wygląda następująco: „Autostrada i dwa ronda”. Gdyby nie to, że wjechaliśmy do większego miasta w poszukiwania tańszego paliwa (o czym też wspomniała nam Polka) to trasa przez ten kraj wyglądała, dokładnie tak jak nam to opisano.

Wjechaliśmy do Niemiec, a nawigacja kierowała nas przez Hamburg. Mieliśmy przekroczyć granicę niedaleko Szczecina. Zgodnie stwierdziliśmy, że lepiej nadłożyć kilka kilometrów, kierować się na Berlin i wykorzystać najsławniejsze autostrady na świecie.

Mieliśmy małe problemy z Ogórkiem, gdyż silnik zaczął się przegrzewać i robiliśmy postoje. Na szczęście, gdy zaczął robić się wieczór temperatura otoczenie zrobiła swoje. Do granicy dojechał Marcin około 4 nad ranem.

Nie mieliśmy żadnych problemów z busem i przed 14 byliśmy już w Warszawie. Poszliśmy na bardzo polskie jedzenie… kupiliśmy sobie po największym kebabie jaki był oferowany 🙂

Dla Marcina wyprawa zakończyła się w stolicy. Podrzuciliśmy go pod mieszkanie siostry i już we czterech wracaliśmy do Chełma. Po drodze nie spotkały nas żadne atrakcje… nawet renifer nie wybiegł nam na drogę 🙂

Gdy dojechaliśmy do Chełma zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie, ale już nie wjeżdżaliśmy na chodnik, także na tej wyprawie nie wydaliśmy ani grosza na mandaty! Przynajmniej jeszcze o tym nie wiemy..

View post on imgur.com

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.