Dzień 36 – Piękne, norweskie drogi

Droga Trolla

Przejechanych km: 7355

Zatrzymaliśmy się kilkadziesiąt kilometrów od początku Drogi Atlantyckiej od strony zachodniej. Po drodze musieliśmy zapłacić jeszcze za przejazd tunelem. Trasa rozpoczyna się niedaleko miejscowości Karvagi prowadzi do miasta Bud. Na początku drogi znajdował się parking. Znajdowała tam się ścieżka, z której podziwialiśmy liczne małe wysepki i niesamowity most. Co ciekawe, na postoju zatrzymał autokar, który przewoził ekipę filmową. Kręcili ujęcia do Bollywoodzkiej produkcji. Śmieszyła nas osoba, która chodziła z parasolem za aktorami i chroniła ich przed słońcem. Chłopak był niski i często biegał dookoła gwiazdy filmowej.

Dalsza droga nie zachwycała nas już tak bardzo i pojechaliśmy w kierunku Drogi Trolla. Obok jednej z najpopularniejszych tras Norwegii zaznaczyliśmy jeszcze wodospad. Nie znaleźliśmy dokładnie tego co szukaliśmy, ale obok znajdowała się rzeczka. Przeskoczyliśmy barierki i dosłownie wskoczyliśmy do wody. Pogoda w Norwegii trafiła nam się bardzo dobra, więc korzystaliśmy z każdej okazji do schłodzenia.

Po kąpieli ruszyliśmy w stronę Drogi Trolla. My dojechaliśmy tam od podnóża i wiedzieliśmy, że damy wycisk szczególnie sprzęgłu. Zatrzymaliśmy się jeszcze na parkingu przed samym początkiem drogi i podziwialiśmy krajobraz dookoła. Znajdowaliśmy się jakby na końcu doliny, a otaczały nas góry, z których spadały wodospady. Wyczytaliśmy, że średnie nachylenie Drogi Trolla wynosi 9%, a składa się ona z 11 zakrętów. Wyglądało to epicko. Podobają nam się takie połączenia natury z ingerencją człowieka.

Daliśmy odpocząć Ogórkowi i ruszyliśmy na wspinaczkę. Droga w większości jest jednopasmowa, jedynie zatoczki powodują, że samochody mogą się wymijać.Robiliśmy postoje przy każdym punkcie widokowym. Im wyżej wjeżdżaliśmy tym widok coraz bardziej nam się podobał. Duże wrażenie robił wodospad, który znajdował się przy drodze. Wjechaliśmy na górę i poszliśmy na punkt widokowy. Polecamy każdemu, kto planuje pojechać do Norwegii, żeby zaplanował sobie wycieczkę przez to miejsce.

Tego dnia udaliśmy się jeszcze w stronę fiordu Geirangerfjorden wpisanego na listę UNESCO. Dojechaliśmy tam i z góry oglądaliśmy to miejsce. Otoczony był sporymi, stromymi wzniesieniami.
Ostatnim zaplanowanym punktem był szczyt Dalsnibby. Jest on wysoki na 1500 m n.p.m. Aby wjechać na szczyt trzeba zapłacić 110 koron. Kasjer znajduje się tam do godziny 18, a później można wjechać kupując bilet w automacie. Wjechaliśmy na szczyt i postanowiliśmy tam spać. Oprócz nas na górze stały trzy kampery. Będąc na szczycie w środku nocy temperatura nie była już taka przyjemna i nie mieliśmy ochoty wychodzić na zewnątrz. Po naszych problemach, w układzie chłodzenia znajduje się woda i zastanawialiśmy się czy będzie na tyle zimno, że płyn zamarznie.
Most na Drodze Atlantyckiej

Most na Drodze Atlantyckiej

Widok z Drogi Atlantyckiej

Widok z Drogi Atlantyckiej

W Norwegii też jest ciepło!

W Norwegii też jest ciepło!

Wjeżdżamy na Drogę Trolla

Wjeżdżamy na Drogę Trolla

Droga Trolla

Droga Trolla

Trolle

Trolle

Na szczycie Dalsnibby

Geirangerfjorden

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.