Dzień 16 - Knivskjellodden, w Europie dalej na północ prędko nie będziemy + konkurs - Ogórkiem W Świat

Dzień 16 – Knivskjellodden, w Europie dalej na północ prędko nie będziemy + konkurs

Dotarliśmy na Knivskjellodden

Dotarliśmy na Knivskjellodden

Przejechanych km: 4105

Słyszeliśmy, że dojście na przylądek Knivskjellodden zajmuje od trzech do sześciu godzin. My nastawiliśmy się na długi marsz i wcześnie wstaliśmy, aby zdążyć wrócić jeszcze do bazy przy Nordkapp’ie. Szliśmy najkrótszą drogą. Własnym szlakiem musieliśmy omijać bagna i wspinać się po wzniesieniach. Po drodze mijaliśmy mnóstwo reniferów – co ciekawe zwierzęta nie boją się samochodów, ale gdy nas widziały to uciekały.

Marsz zajął nam niecałe trzy godziny, ale szczególnie dwa ostatnie kilometry zapadną nam w pamięci. Morze o niesamowicie intensywnym kolorze, świetna pogoda i widok na klify oraz szlak, który prowadził między dwoma wzniesieniami. Coś wspaniałego. Na przylądku znajduje się skrzynka, w której jest zeszyt. Każdy może się dopisać do listy osób, którzy dotarli na Knivskjellodden. Naprzeciwko skrzynki znajduje się monument informujący o położeniu geograficznym, czyli  71°11′08″N 25°40′33″E – jest to powyżej szerokości Islandii! Gdyby była tu poprowadzona trasa i można byłoby dojechać samochodem to uważamy, że takie rozwiązanie zabrałoby całą frajdę, a tak czuliśmy ogromną satysfakcję z osiągniętego celu.

Siedliśmy i gapiliśmy się w dal. Znajdowaliśmy się w punkcie najdalej oddalonym na północ, do którego mogliśmy dotrzeć. W ramach świętowania wyciągnęliśmy browary. Piwa dostaliśmy za poroże od Polaków, których spotkaliśmy dzień wcześniej. Zaczęliśmy rozmawiać o Svalbardzie – norweskiej wyspie, która znajduje się jeszcze wyżej na północ i są organizowane na nią przeprawy promowe – ustaliliśmy, że kiedyś musimy tam dotrzeć. Potem gadaliśmy o przejechaniu Ogórkiem Australii i Stanów Zjednoczonych – rozmarzyliśmy się trochę… Nie zapomnieliśmy o dalszych planach na naszej wyprawie – przecież cała Norwegia, Dania i część Szwecji jeszcze przed nami!

Rozmawialiśmy o różnych rzeczach – m.in Marcin wymyślił zagadkę. Nagrodą jest wysłanie pocztówki z Lofotów! Zobaczcie i spróbujcie odgadnąć o co mu chodzi.

Na krańcu Europy przesiedzieliśmy dwie godziny. Wracaliśmy do Ogórka już oznaczonym szlakiem. Idąc wyznaczoną drogą nie spotkaliśmy już reniferów. Dopiero wracając do Ogórka już po asfaltowej drodze, zwierzęta ponownie pojawiły się. Zagradzały przejazd autom, by potem bez pośpiechu zejść z niej. Dziwne stworzenia.

Po obiedzie pojawiliśmy się ponownie na Nordkappie. W bazie siedliśmy i zaczęliśmy myśleć jak możemy naprawić Ogórka. Wpadliśmy na pomysł, aby skorzystać z coachsurfingu, czyli strona  dzięki której można zaoferować darmowe zakwaterowanie lub znaleźć użytkowników oferujących nocleg we własnym domu czy mieszkaniu w wielu zakątkach świata. Napisaliśmy kilka zapytań i poprosiliśmy o kontakt telefoniczny z nami. Było już późno i zamierzaliśmy już wrócić do Ogórka i spać w busie. Nagle zadzwonił do nas telefon. Zadzwoniła Jolanta, która mieszka w Skarsvåg, czyli… 15km od Nordkapp’u i może nas przenocować już dzisiejszej nocy.

Po pierwszej byliśmy już w Skarsvåg. Jolanta przywitała nas bardzo miłym uśmiechem i pokazała nam nasze łóżka i toaletę. Dodała, że dopiero jutro zaczniemy coś działać z Ogórkiem, a teraz idziemy spać, gdyż jest późna godzina. Po zrobieniu kilkudziesięciu kilometrów tego dnia padliśmy do łóżek.

W drodzę do Knivskjellodden

W drodzę do Knivskjellodden

Skrzyneczka na Knivskjellodden

Skrzyneczka na Knivskjellodden

Stado reniferów

Stado reniferów

Nordkapp widziany z Knivskjellodden

Nordkapp widziany z Knivskjellodden

Więcej zdjęć w GALERII

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.