Dzień 11 - Koniec z cieknącym olejem! - Ogórkiem W Świat

Dzień 11 – Koniec z cieknącym olejem!

Z ziomeczkami w Jalasjarvi

Z ziomeczkami w Jalasjarvi

Przejechanych km: 2865

Wyruszyliśmy. Planowaliśmy dojechać do Oulu, ostatniego finlandzkiego miasta przy morzu Bałtyckim na naszej trasie. Problem z cieknącym olejem dalej nie został rozwiązany. Kierowaliśmy się w stronę miasta Vaasa. Liczyliśmy, że może tam uda nam się naprawić Ogórka. W Jalasjarvi – miejscowości znajdującej się w połowie drogi między Tempere, a Vaasą – zatrzymaliśmy się w supermarkecie w poszukiwaniu tańszego oleju do naszego busa. Na parkingu żywiołowo powitała nas grupka Finów.

Podeszli do nas i zaczęliśmy rozmawiać jak starzy znajomi. Każdy z nas rozmawiał osobno z Finami i nawiązał się bardzo fajny kontakt między nami. Wspomnieliśmy o naszym problemie i zaraz jeden z nowo poznanych znajomych wyciągnął telefon i zaczął dzwonić. My dalej sobie z nimi rozmawialiśmy. Dowiedzieliśmy się nieco o Saamach – mieszkańcach Laponii. Są oni bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów, ale nie są zbyt rozmowni. Jeśli chcielibyśmy z nimi porozmawiać powinniśmy sami zacząć konwersację.

Ponadto dowiedzieliśmy się o pewnym sklepie, w którym za 4 litry oleju zapłacimy.. 17 euro. Ta informacja bardzo nas ucieszyła. Chwilę po tym Fin, który rozmawiał przez telefon podał nam adres najbliższego mechanika. Pożegnaliśmy się z bardzo przyjazną grupką i pojechaliśmy do sklepu po olej. Kupiliśmy olej, który potrzebowaliśmy i zajechaliśmy do mechanika. Zgodnie z tym, co powiedział nam Fin Mikko, warsztat przyjął nas od ręki i w kwadrans załatwił całą sprawę. Z silnika przestał kapać olej!

Za naprawę zapłaciliśmy 10 euro i ruszyliśmy w stronę Oulu. Dojechaliśmy do celu ok. dwudziestej. Niestety Wi-Fi znajdujące się w Mc Donaldzie często resetowało swoje połączenie. Pojechaliśmy do miasta. Tam złapaliśmy darmowy internet miejski. Połączenie również nie było najlepsze i zdecydowaliśmy, że jedziemy tak długo aż dojedziemy do Rovaniemi – wioski Św. Mikołaja.

Po załatwieniu jednej usterki zaraz pojawiła się kolejna. Podczas jazdy zapaliła nam się kontrolka informująca o niskim stanie płynu chłodniczego. Zjechaliśmy na pobocze, wyciągnęliśmy bagaże i uzupełniliśmy braki. Po 70 km sytuacja się powtórzyła, lecz tym razem po odkręceniu nakrętki wylało nam mnóstwo wody. Najpierw włączyliśmy nagrzewnicę, a przy następnym postoju odpowietrzyliśmy cały obieg. Napraw dokonywaliśmy już ok. 2 w nocy czasu finlandzkiego. Gotowaliśmy nawet wodę w czajniku, aby nie czekać na wystygnięcie silnika. W tym momencie zaczęło robić się już coraz jaśniej na niebie. Dojechaliśmy do Rovaniemi.

Ogórek nie wielbłąd, napić się musi

Ogórek nie wielbłąd, napić się musi

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.