Dni 17-30 - Długi pobyt w Skarsvagu - Ogórkiem W Świat

Dni 17-30 – Długi pobyt w Skarsvagu

Razem z Panią Jolantą!

Przejechanych km: 4145

To były bardzo niepewne i pełne nerwów dni. Posmakowaliśmy, poznaliśmy i poczuliśmy życie w Norwegii. Mieszkaliśmy na końcu świata u Jolanty i po niecałych dwóch tygodniach udało nam się naprawić Ogórka. Przyjechaliśmy w piątkową noc 31 lipca. Kto by pomyślał, że los spowoduje, że zostaniemy tutaj na tak długo. Przeczytajcie o tym jak działaliśmy, by naprawić naszego Ogórka. Bardzo pomagali nam Jolanta oraz Adam.

Po przebudzeniu dowiedzieliśmy się, że popołudniu przyjedzie Adam – złota rączka i oceni naszą usterkę. Na 99% byliśmy pewni, że jest to uszczelka pod głowicą. Nasze przekonania się sprawdziły, gdy przyjechał Adam. Zaczęliśmy szukać na forach internetowych jaki model uszczelki dokładnie potrzebujemy.

Również tego dnia przybył kolejny coachsurfer – Bardo. Był Włochem i na wstępie zaproponował, że na dzisiejszy obiad zrobi carbonarę. Oprócz niego kilka godzin później dołączył Ukrainiec Vitalij. Razem z Bardo byli przyjaciółmi i poznali się podczas własnych podróży autostopowych. Postanowili sobie, że jeśli spotkają się na Nordkappie to muszą wykąpać się w pobliskim fiordzie. Paweł, Artur oraz Marcin dołączyli do nich. Zobaczcie jak to wyglądało. Woda miała co najwyżej 5 stopni Celsjusza..

Po kąpieli wróciliśmy do domku. Bardo zrobił świetny obiad. Obiecał nam, że po powrocie prześle nam wideo przepis na naszą skrzynkę 🙂 Następnego dnia ruszyli już w dalszą podróż.

Znaleźliśmy uszczelkę oraz sklep. Poprosiliśmy ciocię Artura o zakup i wysyłkę priorytetem. Paczka została wysłana najszybciej jak to było możliwe – w poniedziałek ok. 18. Skorzystaliśmy z usług Poczty Polskiej i mieliśmy nadzieję, że uszczelka dojdzie do nas najpóźniej w piątek – tak jak oznajmiła Pani w okienku. Już osiem godzin później paczka opuściła Polskę i straciliśmy możliwość monitorowania przesyłki.

Gdy czekaliśmy na uszczelkę zaczęliśmy chodzić po okolicy. Połaziliśmy po porcie, porobiliśmy zdjęcia na timelaps i odwiedziliśmy Kirkenporten – skalną atrakcja Skarsvagu.

Kolejnym couchsurferem Pani Jolanty był Fin Mikko. Chłopak przybył na dwie noce. Była to jego pierwsza przygoda z couchsurfingiem. Mikko miał bardzo charakterystyczny radiowy głos. Fajnie się go słuchało. Opowiadał nam o swoim kraju. Dowiedzieliśmy się od niego, że co roku w Dzień Niepodległości Finlandii puszczany jest film o snajperze, który wybijał radzieckich żołnierzy. Mikko studiuje geografię i następny rok akademicki spędzi w Reykjaviku. Gdyby ktoś z nas planował podróż na Islandię to mamy u niego zapewniony nocleg 🙂

Fin wyjechał, a my czekaliśmy na paczkę. Niestety okazało się, że zarówno we czwartek, jak i dzień później przesyłka nie dotarła. Adam zabrał dwóch z nas do głównego miasta na wyspie – Honningsvagu. Poszliśmy na pocztę z nadzieją, że przesyłka doszła kilka godzin później niż listonosz ruszył w trasę z paczkami. Niestety ten scenariusz się nie sprawdził. Dodatkowo mechanik, który mógłby pomoc nam z naprawą był dostępny tylko w ten weekend.

Na weekend do Pani Jolanty na coachsurfing przyjechała dwójka Finów oraz Amerykanka. Wszyscy dotarli tutaj na rowerach! Wspólnie zrobiliśmy specjały Pani Jolanty – zupę rybną oraz ciasto piwne! Przepisy udostępniamy poniżej.

 

Ciasto piwne

– Pół kilo cukru Muscovado (w Norwegii nazywa się on Brun Farin)

– jedno piwo (0,33l)

– pół kilo mąki

– łyżka cynamonu

– łyżka kardamonu

– łyżeczka mała goździków mielonych

– łyżka sody

Wymieszać razem

Wstawiać do zimnego piekarnika. Obiegowe ciepło – 160 stopni, jeżeli grzejemy z jednej strony – 170 stopni

Piec 1,5h ( od godziny sprawdzać czy ciasto się nie klei – czyli robi chrupkie )

 

Zupa rybna

– Woda

– Wegety

– dwie utarte marchwie

– posiekana por

Musi się to zagotować i wtedy wrzucamy filety rybne. Jeżeli filety rybne wypłyną to znaczy, że zupa gotowa, gdyż rybom nie potrzeba temperatury wyższej niż 47 stopni.

 

Nasi kompani wyjechali w niedzielę. Fin co ciekawe poruszał się na rowerze poziomym! Dla nas najgorsze było to, że nie mogliśmy monitorować, gdzie znajduje się nasza przesyłka. Zastanawialiśmy się, czy poczta nie pomyliła paczki i nasza uszczelka jest teraz w innym mieście…

Paczka dotarła do nas we wtorek i gdy ją otrzymaliśmy od razu wzięliśmy się do roboty. Garaż udostępnił nam Pan Janusz. Mieliśmy niesamowite szczęście, że akurat do Skarsvagu przyjechał polski mechanik Pan Wiesław i zapewnił nas, że pomoże nam skręcać najtrudniejsze rzeczy. Dobraliśmy się do Ogórka. Musieliśmy odkręcać wiele części i zajęło nam to sporo czasu. Po 22 dopiero poprosiliśmy o pomoc Pana Wiesława. Przyszedł do nas i dokręcił najtrudniejsze elementy. Do 3 siedzieliśmy i mocowaliśmy kolejne elementy. Zaczęliśmy uzupełniać obieg wodą. Okazało się, że cały płyn ucieka przez… uszczelkę pod głowicą. Nie wiedzieliśmy jak to jest możliwe i po 4 wróciliśmy do domku. Zjedliśmy obiad i postanowiliśmy, że następnego dnia wrócimy do naszego problemu. Baliśmy się, że zamówiliśmy zły model uszczelkę.

Obudziliśmy się o 11 i poszliśmy do garażu. Po odkręceniu kolejnych elementów silnika doszliśmy do wniosku, że.. źle założyliśmy uszczelkę. Cała wczorajsza praca na marne. Po raz drugi dobieraliśmy się do głowicy. Mieliśmy nadzieję, że nasz błąd nie spowodował zniszczenia uszczelki. Na szczęście element nie odkształcił się. Kolejny raz poprosiliśmy o pomoc Pana Janusza. Po kilkugodzinnej robocie Ogórek miał poprawnie wymienioną uszczelkę. Zalaliśmy płyny i musieliśmy naprawić jeszcze jedną rzecz. Kilka dni wcześniej przy próbie odpalenia Ogórka pękła nam linka od gazu. Razem z Panem Januszem myśleliśmy jak rozwiązać ten problem. Po kilku nieudanych próbach podłączenia dwóch rozerwanych elementów zdecydowaliśmy się na całkowitą wymianę. Zaczęliśmy szukać drutu.

Poszliśmy na koniec wioski. Znajduje się tam palenisko oraz spora graciarnia. Byliśmy już tam paląc niepotrzebne rzeczy ze strychu Jolanty, który porządkowaliśmy. Nie myślcie, że nic nie pomagaliśmy! Oferowaliśmy swoją pomoc na każdym kroku. W graciarni znaleźliśmy drut, który idealnie nadawał się jako nasza nowa linka gazu. Wróciliśmy do garażu i wymieniliśmy rozerwany element.

Po 21 wypchaliśmy Ogórka z garażu i chcieliśmy odpalić naszego busa. Od kilku dni jedynie metodą “na popych” odpalało nasze auto. Podejrzewaliśmy, że rozrusznik nie działa poprawnie. Pan Janusz wziął nas na hol. Niestety Ogórek nie chciał zaskoczyć. Wróciliśmy do garażu i poprosiliśmy kolejny raz Pana Wiesława o pomoc. Najpierw wyjęliśmy rozrusznik. Rozkręcił go, usprawnił i włożyliśmy do silnika. Okazało się, że to nie rozrusznik, a nowy akumulator jest padnięty. Podładowaliśmy go i próbowaliśmy odpalić naszego busa. Walczyliśmy do późnej nocy i niestety kolejny raz poszliśmy spać mając problem na głowie.

Rano kolejny raz bez śniadania ruszyliśmy do garażu. Tym razem obudził nas Pan Wiesław i na jednej nóżce wstaliśmy z łóżek. Znowu walczyliśmy i próbowaliśmy odpalić Ogórka. Niestety bezskutecznie. Postanowiliśmy wyjąć pompę i zobaczyć ją z bliska. Po kilkudziesięciu minutach zobaczyliśmy, że… źle podłączyliśmy jeden wężyk. Wpakowaliśmy pompę do Ogórka i kolejny raz podjęliśmy próbę odpalenia. Słuchajcie, słuchajcie! Ogórek odpalił już za drugim razem!

Zrobiliśmy rundę honorową po wiosce i zaczęliśmy porządkować bałagan w garażu. Kilka minut później wróciliśmy do domku, zjedliśmy obiad i zaczęliśmy pakować rzeczy do busa. Pani Jolanta na pożegnanie poczęstowała nas bezami. Byliśmy tutaj przez dwa tygodnie i kilka razy zostaliśmy poczęstowani norweskimi goframi, które znane są z ich charakterystycznego kształtu. Podajemy przepis poniżej.

 

Norweskie gofry

– Pół litra mleka

– 2 jajka

– szczypta soli

– 2 łyżki cukru

– można dodać olejek zapachowy – my jedliśmy z waniliowym

– maki dosypywać tyle, żeby nie było za gęste, niewiele gęstsze od ciasta naleśnikowego

– 50 ml oleju

Ciasto nie powinno przywierać po upieczeniu (jeżeli przywiera to trzeba dodać więcej oleju)

 

Na sam koniec chcielibyśmy jeszcze raz podziękować Pani Jolancie oraz Panom Adamowi, Wiesławowi i Januszowi! Serdeczne dzięki!

Gramy w "Kolejkę". Grę wydaną przez IPN.

Gramy w “Kolejkę”. Grę wydaną przez IPN.

Widok na Kirkenporten

Widok na Kirkenporten

Skarsvag

Skarsvag

Statek, którym przypłynęła Królowa Norweska.

Statek, którym przypłynęła Królowa Norweska.

Norweski troll, a w tle norweskie gofry

Norweski troll, a w tle norweskie gofry

Naprawiamy Ogórka

Naprawiamy Ogórka

Razem z Wiesławem i jego żoną Kasią

Razem z Wiesławem i jego żoną Kasią

You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.Responses are currently closed, but you can trackback from your own site.

Comments are closed.